„Seks
– ona będzie Twoją grouppie”, „Mr Seks Gadżet. Bądź jej
ulubioną zabawką w łóżku” (pisownia oryginalna) to tytuły
artykułów zamieszczone na okładce magazynu Men's Helath. Oba
odnoszą się do sfery seksualnych relacji damsko-męskich i
sformułowane są w sposób, nazwijmy to – humorystyczny. Na
pierwszy rzut oka są seksistowskie. Podążając jednak tropem Davida
Gaunteltta (i jednocześnie sprawiając, że Sokrates, Schlegel i
Zbigniew Herbert przewracają się w grobie), spróbujmy spenetrować ten temat jak najgłębiej – przekraczając granicę
drugiego, zakamuflowanego znaczenia, które zwykliśmy określać
ironią. Warto zaznaczyć, że David Gauntlett daleki jest od
generalizacji magazynów dla mężczyzn. Zastrzega, że redundancja
(w tym przypadku dotycząca retoryki czasopism) charakterystyczna
jest dla poszczególnych tytułów, a nie ogólnego piśmienniczego
tworu, który umownie nazywamy „magazynami dla mężczyzn”. Wykorzystując te spostrzeżenia pragnę przyjrzeć się relacji domniemanych ironii i
seksizmu w Men's Helath (nry 8 i 11 z 20011 r.).
Powołując
się na badania ekipy Jacksona, Gauntlett uznaje podwójną funkcję
domniemanej ironii męskich czasopism. Ma ona być zarówno
zewnętrzna i stanowić „warstwę ochronną” przed zarzutami o
seksizm (swoją drogą, właśnie z takiego założenia wychodzi
obrona i analiza samego badacza) oraz wewnętrzna – stanowiąca
wentyl bezpieczeństwa dla mężczyzn, którzy na wyboistej drodze
do autokreacji są niczym dzieci błądzące we mgle.
Uważam,
że Gauntlett idealizuje i wyolbrzymia zjawisko samej ironii, która
w magazynie Men's Helath występuje w śladowych ilościach. Warto
zauważyć, że analiza badacza oparta jest nie retoryce samego
tekstu (rzecz jasna analiza tekstualna nie jest w studiach
kulturowych wystarczająca, biorąc jednak pod uwagę, że ironia
jako strategia retoryczna ściśle związana jest z komunikatem jako
tekstem/tworem dyskursywnym, powinna być częścią składową
badań), lecz na relacjach odbiorczych – fakt, że czytelnicy nie
biorą na poważnie zawartego w magazynach komunikatu, nie oznacza
jeszcze, że jest on ironiczny (znaczeniowo subwersywny). Nawet jeśli
G. posługuje się figurą „odbiorcy modelowego”, taki przebieg
analizy wydaje mi się metodologicznym hochsztaplerstwem niezwykle
perswazyjnego tekstu – pamiętajmy, że (np. w przeciwieństwie do
kampu w ujęciu Sontag) ironia nie jest w oku odbiorcy, lecz
programowana jest przez nadawcę i przez niego odbiorcy
sygnalizowana.
Przy
ogromnej chęci nie potrafię doszukać się celowej ironii w Men's
Helath. Jeśli tytuł jednego z działów brzmi „Mężczyzna alfa”,
to z zawarte w nim poradnikowe artykuły mają na celu zbliżenie się
właśnie do takiego ideału – sformułowanie może mieć wymiar
humorystyczny (można je potraktować z przymrużeniem oka), lecz w
ostatecznym rozrachunku kryje znaczenie dosłowne, nie
ironiczne/odwrotne.
Najbardziej
absurdalnym argumentem G. wydaje mi się spostrzeżenie, jakoby
seksizm męskich czasopism był ironiczny w tym sensie, że jego
celem jest wykpienie seksizmu właśnie. Trudno dostrzec podwójność
obrazów i treści soft-porno zawartych w magazynach – wizerunki
półnagich kobiet w zachęcających pozycjach pełnią dokładnie tę
samą funkcję, jaką pełni (soft)porno właśnie –
wzbudzają/katalizują pożądanie, nic ponadto. Dla porównania –
równie karkołomnym intelektualnym przedsięwzięciem byłoby
uzasadnienie, że niewybredne rasistowskie lub antysemickie żarty
wymierzone są w rasizm lub antysemityzm. Nawet jeśli osoba je
opowiadająca zachowuje dystans wobec tych postaw, w gruncie rzeczy
nadal przenosi niepoprawnie politycznie treści.
G.
zdaje się traktować ironię jako nadrzędną kategorię estetyczną
i retoryczną, która jest dominatą w konstruowaniu przekazu przez
męskie czasopisma. Można w tym miejscu zadać pytanie, czy
redundantna, powtarzalna ironia jest jeszcze rozpoznawalna. Cytując
Schlegla, „Jest to najgłębsza ironia ironii, że zaczyna ona nas
nudzić właśnie wtedy, gdy nam ją prezentują stale i wszędzie”.
Wydaje mi się, że ze względu na
skonwencjonalizowanie, ironie straciła swoją konstytutywną cechę
– potencjał podwójnego znaczenia. Męskie magazyny to nie poezja
Zbigniewa Herberta – strategie ironiczne nie są w nich tak ważne
i ewidentnie obecne, jak chciałby Gauntlett. Inaczej mówiąc –
badacz implikuje im treści, kótre zwyczajnie nie są przez
czasopisma programowane.
Wydaje mi się, że
zasadniczym błędem analizy Gauntletta jest zrównanie kategorii
ironii i dystansu. Fakt, że niektóre treści magazynu Men's Helath
pisane są z przymrużeniem oka, nie oznacza jeszcze, że są
ironiczne i zakładają podwójne znaczenie. Bliżej mi do tezy
Jacksona, głoszącej, że jest to stworzenie wrażenia, iż
mężczyźni chcą takich magazynów, ale tak naprawdę ich nie
potrzebują.
B.S.
B.S.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz