wtorek, 24 stycznia 2012

Historia nauki to historia odkryć i wynalazków


. Na ogół nie wiemy, że to małe kroki wiodą do wielkich odkryć. I że do wielkich odkryć dochodzi się małymi krokami. Historia rejestruje tylko tych, których osiągnięcia oznaczały wielką zmianę Pamiętamy przede wszystkim o tych, których odkrycia zmieniły świat. Nazwiska cichych wyrobników nauki, zbieraczy danych, interpretatorów i współpracowników mających inspirujące pomysły pokrywa kurz i niepamięć. W minionych wiekach właśnie kobietom przypadała rola osób współpracujących, ukrytych w cieniu, choć wnoszących znaczący wkład, nierzadko twórczy impuls do wspólnego przedsięwzięcia. Z powodów społecznych i politycznych kobiety o zainteresowaniach naukowych nie pracowały samodzielnie. Zazwyczaj badania prowadziły we współpracy z mężczyznami z rodziny: byli to mężowie, bracia, ojcowie, synowie, choć bywało i tak, iż patronem był ktoś obcy. Efekty pracy i wspólny dorobek prezentowany był światu pod nazwiskiem mężczyzny.
Ubiegły, 2011 rok uchwałą Senatu RP z 3 grudnia 2010, stał się rokiem upamiętnienia jednego najwybitniejszych polskich naukowców – Marii Curie-Skłodowskiej. Powodów, aby w ten sposób uczcić pamięć Marii Curie - Skłodowską jest wiele, a rok 2011 nie był wybrany przypadkowo. Równo 100 lat temu Maria Curie odebrała swoją drugą Nagrodę Nobla. Warto też dodać, że jako jedyna kobieta na świecie zdobyła dwa Noble w dwóch różnych dziedzinach – chemii i fizyce. Aby uczcić wybitną polsko-francuską badaczkę organizowano szereg imprez kulturalnych w całej Polsce – wystawy, wystąpienia, sympozja naukowe. Jednym z ciekawszych sposobów na zaprezentowanie sylwetki Marii Curie jest film animowany Tomasza Bagińskiego zrealizowany na polecenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Film Bagińskiego oprócz uczczenia wybitnej, polskiej Noblistki miał na celu zachęcenie młodzieży do podejmowania studiów na kierunkach ścisłych. Ten krótkometrażowy film można podzielić na dwie części. W pierwszej reżyser przedstawia w ogromnym skrócie życie Marii Curie – Skłodowskiej. Jest ono ukazane za pomocą starych fotografii umiejętnie połączonych ze sobą za pomocą animacji. I to właśnie ta część jest swego rodzaju hołdem dla Polki za jej osiągnięcia. Natomiast druga część filmu jest bardziej współczesna. W tej części wystąpiły tancerki z programu You Can Dance. Każda z nich prezentowała inną dziedzinę nauk ścisłych za pomocą stylu tańca. Dlaczego reżyser zdecydował się na taniec? I jak ma to zachęcić młode dziewczyny do studiowania na kierunkach ścisłych?
Tomasz Bagiński poprzez swój film (w którym można doszukać się zabarwienia feministycznego) próbuje uświadomić i przekonać odbiorców, że kobieta nie jest, jak uważał m. in. św. Tomasz z Akwinu, pomocą w płodzeniu i pełni pożyteczną rolę w gospodarstwie domowym. Ma prawo do studiowania i uczenia się, nawet na kierunkach ścisłych. Bagiński daje do zrozumienia, że kobietom, które wstępują na drogę naukową, powinno się ułatwiać ich powołanie; powinny nareszcie zniknąć wszelkie zewnętrzne przeszkody, owe śmieszne przesądy, owe przestarzałe poglądy, które zamykają dostęp kobietom do niektórych instytucji naukowych, które im utrudniają kształcenie się, pracę naukową, dostęp do katedr uniwersyteckich.
Marian Smoluchowski w swojej książce „O kobietach w naukach ścisłych” staje po stronie feministek i wykazuje, że kobiety wcale nie są gorsze i mogą zasłynąć w świecie nauki. Uważał on (zwłaszcza, że osobiście znał m. in. Marię Curie – Skłodowską), że kobiety które upodobały sobie nauki ścisłe i którym się całkowicie poświęcają nie odznaczają się mniejszą inicjatywą i samodzielnością w działaniu. „Jest to raczej właściwość charakteru niż umysłu; ale właściwość ta istnieje i odgrywa rolę nadzwyczaj ważną w samodzielnej twórczości naukowej. Składają się na nią różne cechy: pewna awanturniczość, odwaga w wypowiadaniu zdania, upór i zaufanie do siebie samego, pewne zacietrzewienie w swych przedsięwzięciach – w ogóle cechy charakteru, które obserwujemy u chłopców bijących się na ulicy. One były źródłem powodzenia Kolumba i one te dają natchnienie uczonym badaczom do odkrywania nowych dróg badania naukowego; one są źródłem tego, co nazywamy genjalnością”.
Twórczość naukowa wymaga zupełnego oddania się nauce, myśli skupionej w jednym kierunku. Dyletantyzm jest tu wykluczony. Uczony jest zawsze do pewnego stopnia dziwakiem, wpatrzonym w swoją naukę, ignorującym względy i obowiązki życia codziennego. Kobieta zaś jest niewolnicą drobnych codziennych obowiązków. Jeżeli uprawia naukę, czyni to zazwyczaj nie w zamiarze poświęcenia jej całego życia, lecz tylko po dyletancku. W sztuce, a zwłaszcza w literaturze, dyletantyzm nie jest przeszkodą do osiągnięcia pierwszorzędnych wyników. W nauce to niemożliwe, tam trzeba przechodzić długie lata trudnego, systematycznego studium, zanim wolno marzyć o pracy samodzielnej. Chcąc dojść do poważniejszych wyników, trzeba duszę całkowicie zaprzedać nauce.
Smoluchowski jak i Bagiński zdają sobie sprawę, iż dysproporcja na polu twórczości naukowej z czasem zmalej ale nigdy nie zapanuje tu równość. Dlatego właśnie w swoim filmie reżyser przedstawia kobiety. To one odznaczają się przecież pewnymi specjalnymi zaletami: drobiazgową sumiennością i mrówczą pilnością pracy, które powinny im dawać wybitne uzdolnienie w kierunku np. chemii, gdzie ważną rolę grają systematyczne, mozolne poszukiwania doświadczalne. Odpowiadając na wcześniej postawione przeze mnie pytanie dlaczego reżyser wybrał właśnie taniec, odpowiedź brzmi: taniec to ciężka praca, wymagająca sumienności, zaangażowania i determinacji. Więc skoro kobiety, młode dziewczyny, osiągnęły sukces w tańcu, to dlaczego nie mogą studiować matematyki, fizyki czy chemii. .
I.Ł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz