wtorek, 10 stycznia 2012

Tożsamość kameleona, czyli nowoczesny portret ciała w wykonaniu Barbie i Madonny




Termin „Barbie”, to konstrukcja dla fenomenu, który w kategoriach kształtowania cielesności tworzy wyobrażenia i pragnienia co do ludzkiego wizerunku. Rozpoznanie w lalce atrybutów i przymiotów ikony popkultury umożliwia postrzeganie jej jako daleki, niedościgniony cel (przyszłość) i jednocześnie zapis świadomości określonego dziesięciolecia, „epoki” (teraźniejszość). I właśnie w tym momencie spotyka się kino z lalką Barbie, a ściśle mówiąc, z jej ekranowym odpowiednikiem, jakim bez wątpienia jest Madonna.
Sposób funkcjonowania „fenomenu” Madonny, pod wieloma względami przywodzi na myśl oddziaływanie i istnienie plastikowej „blond Venus”.  Zarówno Madonna jak i Barbie nie są zjawiskami nadzwyczajnymi w kulturze. Wręcz przeciwnie - oddają charakter dzisiejszych mechanizmów poszukiwania i kształtowania „ja”. Można powiedzieć, że stworzone przez obydwie „panie” wizerunki można traktować jako charakterystyczne dla kultury ponowoczesnej, dla prezentowania ciała w mediach w ogóle.
Madonna/Barbie – ciało - tożsamość/osobowość decydują o oczywistej kolejność skojarzeń. Wprawdzie Madonnie pod względem wymiarów daleko do plastikowej blond Venus, poddawana jest tym samym trendom publicznego (na oczach fanów i widzów) konstruowania tożsamości określanej terminem „osobowości pastiszu” lub „tożsamości kameleona”. 

Esencja kiczu – zestaw do konstruowania tożsamości

Jedno z amerykańskich czasopism w latach dziewięćdziesiątych opublikowało listę gwiazdkowych prezentów przeznaczonych dla wroga. Jedno z pierwszych miejsc zajmowała Barbie. Twórcy rankingu uzasadniali swoja decyzję nieskończoną ilością akcesoriów, do których obliguje posiadanie lalki. Barbie bez strojów, domu, psa, Kena, przyjaciółki, młodszej siostry, cadilaca czy specjalistycznych gadżetów nadających przydomek Barbie (plażowa, pediatra, sportsmenka) nie istnieje. Sama lalka to dopiero początek Barbie. Podobnie jest z Madonną. „Goła” Madonna to nie-Madonna. Wystarczy obejrzeć teledyski do utworów z lat 1983-84, np. "Lucky Star". Ruch odgrywa tu bez wątpienia istotną rolę, lecz trzeba przyznać, że nie dorównuje randze stroju. Czarna kokarda w rozjaśnionych i potarganych włosach, bransolety, swobodnie zwisające u pasa łańcuchy w połączeniu z za krótką bądź zbyt długą odzieżą – oto echa glam rocka połączonego z wygodą obcisłych, lecz elastycznych materiałów primadonn tańca rewiowego, musicalowego, zaprawionego szczyptą breakdance’u. Odzieżowe i jubilerskie „wyposażenie” Madonny odnosi się już nie tylko do zmysłów. Cała otoczka sygnuje gwiazdę jako wartościową w sensie tworzenia na nią popytu i chęci odwzorowania jej wizerunku jak najwierniej.
Wcielenie z Material Girl jest w pewnym sensie odpowiedzią - zaspokojeniem pragnień widza – fana zawłaszczającego wizerunek artystki. Madonna kreując swoje wcielenia, bazuje na zjawisku wszechobecnym we współczesnej kulturze. Nie ulega wątpliwości, że najbardziej podobają nam się te piosenki, które już znamy. Toteż w celu ugruntowanie mitu dodaje symbole dobrze już znane konsumentowi obrazów. Odwołuje się do tradycji godnych poprzedniczek. Wideoklip do piosenki Material Girl (1984) wyreżyserowany przez Mary Lambert z wdziękiem powiela w postaci Madonny Marylin Monroe wraz z całą sytuacją z utworu „Diamenty są najlepszym przyjacielem dziewczyny” z filmu „Mężczyźni wolą blondynki.” Natomiast w zacieraniu granic płciowości przez ubiór męski, kompetentny odbiorca powinien upatrywać reprodukowanie przedstawień Mae West czy Marleny Dietrich.
Rozkwit wizerunku gwiazdy, w którym ubiór daje pretekst do istnienia ciała, na moment wygasa wraz z wydaniem płyty "Ray of light" (1998). Pojawia się stylistyczna przezroczystość jak np. w teledysku do tytułowej piosenki. Akcent z prezentacji ciała niczym na wybiegu co raz wyraźniej przesuwa się w stronę prezentacji jego fizycznych możliwości. Trudno jednak kameleonowi na dłużej pozostać przy „normalności” - stąd kolejne, także egzotyczne wcielenia.
Rekwizyty szybko dezaktualizowanych przez samą artystkę wcieleń, będą przywoływane w świadomej grze z własnym wizerunkiem. Gwiazda, co widać w Hollywood, nie boi się autoironii i obnażenia sekretów młodości swojego ciała. Pozwala z bliska przyjrzeć się swojej twarzy, wcale już nie młodej, a której atrybutem – jak sugeruje jedna ze scen – stanie się zastrzyk kolagenu, zastępujący wulgarny makijaż.
Madonna, będąc godną reprezentantką swoich czasów, potrafi utrzymać się na topie na wielu płaszczyznach równocześnie - kobieta z klasą i pazurem, choć po pięćdziesiątce, która równocześnie jest bardziej cool i groovy, niż niejedna nastolatka. Opisywaną część składową wizerunku można by określić sloganem reklamowym: wyzwanie to ubranie, czy raczej ubranie to ciało, jakkolwiek w drodze do ciała fitness będzie przez Madonnę sukcesywnie rozbierane.
Tożsamość w wykonaniu Madonny
Dlaczego przypadek królowej popu wyklucza traktowanie tożsamości jako skończonej definicji określonej osoby? I dlaczego wspominam o „wykonaniu” – odgrywaniu tożsamości? Zauważyć można związek „sklejania” tożsamości z różnych dostępnych fragmentów ze współczesną sytuacją komunikacji międzyludzkiej. Podaje przykład ludzi, którzy mimo mieszkania w naszym sąsiedztwie pozostają dla nas nieznanymi osobami, my natomiast siłą rzeczy budujemy ich historię w oparciu o to, co dla nas dostępne - nasze wyobrażenia, stereotypy i te fragmenty ich życia, które stanowią zaledwie powierzchnię: wygląd zewnętrzny, posiadane przedmioty. Nie istniejemy jako wyodrębniony, nieruchomy znak, wciąż przekraczamy, rozsadzamy granice, wciąż jesteśmy w drodze pomiędzy wypowiadanymi zdaniami: one ubiegają nas, stwarzają, by ustępować kolejnym.
Madonna” to kompilacja fragmentów tożsamości. Sam układ elementów i ich zagęszczenie pozostaje kwestią dobrowolnego wyboru, z różnych względów natomiast nie można mówić o świadomej decyzji co do wskazania samych komponentów. Jak na ironię losu tak samodzielna jednostka w kwestii wizerunku odzwierciedla foulcautowskie ciało zdyscyplinowane – podporządkowane dominującemu dyskursowi wiedzy i władzy, gdzie uroda i kształty ciała w dobie obrazkowości kultury, często stanowią niestety kartę przetargową zarówno w walce o światło reflektorów, jak i w pogoni za „karierą” na poziomie urzędniczego wyścigu szczurów.
W ciągu 25 lat zmieniała image, prowokowała, wikłała się w skandale. Pikantne życie osobiste przyczyniało się do jeszcze większego wzrostu popularności artystki. Jej utwory w wielu gatunkach muzycznych, zawsze trafiały na szczyty list przebojów.
Fenomen Madonny polega na tym, że gwiazda tak naprawdę nigdy się nie zestarzała i nie pozwoliła o sobie zapomnieć. Ciągle podąża z duchem czasu, odzwierciedlenie najnowszych trendów można odnaleźć w każdym jej nowym albumie, przy czym każdy z nich jest oryginalny i charakterystyczny tylko dla tej artystki.

I.Ł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz