Zapewne włos zjeżyłby
się głowach tradycyjnych naukowców, którzy usłyszeliby o próbie
aplikacji koncepcji technologii „self” autorstwa Michela
Foucaulta na dyskurs kolorowych czasopism dla kobiet. Pokuśmy się
jednak tę niewinną trawestację i na potrzebę chwili zrównajmy
slogan reklamowy kosmetycznej firmy Garnier z przednowoczesnymi
strategiami budowania prawdy o sobie.
Wydaje się, że
Cosmopolitan, stosując się do starogreckiej zasady „w zdrowym
ciele zdrowy duch”, proponowane przez siebie dyskursy podmiotowości
opiera raczej na pierwszym członie tej sentencji. Poznawanie ciała
i troska o własny wizerunek, których głównym aspektem jest
zaspokajanie konsumpcyjnych potrzeb, to elementy tworzące
performatywną cosmotożsamość współczesnej młodej kobiety.
Pozwalając sobie na dalsze mezalianse filozofii i popkultury - jeśli
u Marksa „byt określa świadomość”, tak w Cosmopolitan
„konsumpcjonizm określa tożsamość”. Niemniej, redukcja
osobliwych technologii „self” prezentowanych w Cosmo jedynie do
fizycznej atrakcyjności i afirmacji seksualności jest krzywdzącym
analitycznym zaniechaniem. Warto prześledzić także, obecne w mniej
oczywisty sposób, sposoby autokreacji związane z emocjonalnością,
duchowością czy intelektem.
Rzecz jasna, takie
badanie wymagałoby bardziej pogłębionej analizy wielu numerów
czasopisma wydanych na przestrzeni kilku lat, biorąc jednak pod
uwagę redundancję magazynów tego typu, na potrzeby tej notki
potraktujmy listopadowy numer tegorocznego Cosmopolitan (nr
11(174)/2011) jako reprezentatywne studium przypadku.
Do rozwoju osobistego
zachęca nas już sama okładka, zamieszczająca (co prawda mniej
wyeksponowany) nagłówek „Kariera w stylu Cosmo: Jak dotrzeć na
szczyt?”. Stosunkowo krótki artykuł przybliża Mikę Brzezinski
(co ciekawe w kontekście rodzimego Cosmo, nie ma słowa o polskim
pochodzeniu córki Zbigniewa Brzezińskiego – bardzo
kosmopolitycznie i antypatrialcahlnie jednocześnie) jako
dziennikarkę nonkonformistyczną. Tekst utrzymany jest w konwencji
miniwywiadu. Pojawiają się wątki feministyczne: „To fatalny
pomysł spędzać czas z mężem i dziećmi (w twoim przypadku to
może być chłopak lub znajomi), gdy myśli są zaprzątnięte czymś
innym” (s. 58). Artykuł przedstawia kobietę ambitną,
profesjonalną i zaangażowaną w pracę, której poświęciła sporo
czasu. Podobnie jest w dłuższym już tekście (który w
przeciwieństwie do poprzedniego nie jest przedrukiem z
amerykańskiego wydania) poświęconym nastoletniej polskiej
władczyni internetu – posiadaczki i założycielki kilku portali
internetowych. Tekst to narracyjna biografia „dziewczyny z
sąsiedztwa”, która wytrwałością i pomysłowością osiągnęła
sukces – taka postawa jest przez Cosmo podziwiana i stawiana jako
wzór. W cosmokarierze liczą się zarówno wytrwałość, jak i
kompetencje. Artykuły rzetelnie zaznaczają, że by osiągnąć
zawodowy sukces, częściowa rezygnacja z przyjemności życia
osobistego jest konieczna. Niemniej, warto.
Kilka artykułów (4)
poświęconych jest także kobiecej emocjonalności i „radzeniu
sobie z problemami”. Część z nich odnosi się do związków z
mężczyznami – pojawiają się wskazówki radzenia sobie po
rozstaniu, opis właściwej i niewłaściwej zazdrości oraz długi
tekst poświęcony reakcji na własne błędy. Artykuły mają
charakter poradnikowy, a z cosmoinstruktażu wynika konieczności
racjonalnego podejścia do problemu, analizy, bilansu zysków i
strat. To może być dość zaskakujący wniosek – Cosmopolitan
okazuje się bastionem kobiecej zdroworozsądkowej postawy.
„Zwiększysz szanse, na poznanie mężczyzny, który jest Ciebie
wart” (s. 50), „Masz prawo się mylić” (53), „Nie pozwalaj,
by ktoś naruszał Twoje poczucie godności” (54) – to tylko
niektóre z rad, jakie można porównać z antyczno-chrześcijańskimi
regułami technolofii „self”.
W tym kontekście
ciekawym artykułem, który spodobałby się zarówno McRobbie, jak i
bardziej niechętnym kobiecym czasopismom feministkom, jest tekst
„Gdy nie masz ochoty być mamą”, ze śródtytułem
korespondującym z niniejszą próba analizy „Troska – tak. O
siebie”. Tekst prezentuje macierzyństwo jako wybór oraz nie
wartościuje powodów, dla którego można z niego zrezygnować –
kariera, trudności finansowe, lęk przed odpowiedzialnością, w
końcu brak ochoty – to świadomy wybór kobiety. Najpierw należy
poznać własne potrzeby, a następnie w zgodzie z nimi troszczyć
się o przebieg życia.
Do troski o duchowość
zachęca nas także dział (1 strona) kulturalny, gdzie oprócz
multipleksowego repertuaru i znajdziemy przychylną opinię o muzyce
filmowej do „Flamenco” Carlosa Saury oraz książki wydawnictwa
W.A.B.
Nie można zapominać o
tym, że Cosmopolitan jako czasopismo (mimo feeri kolorowych
obrazków) operuje przede wszystkim słowem, które jest bardzo
ważnym nośnikiem obecnej w magazynie osobliwej propozycji
technologii „self”. Retoryka „dbaj o siebie” to m.in.:
persfazyjnośc, bezpośrednie zwroty do czytelniczek, tryb
rozkazujący, przekonująca argumentacja, odwoływanie się do
doświadczeń, które posiada każda kobieta
W Cosmopolitan trudno
oddzielić sferę rozwoju „fizycznego” i „duchowego” -
wizerunek jest bardzo ważnym elementem proponowanej przez czasopismo
kobiecej tożsamości. Na 64 artykuły wymienione w spisie treści, 9
dotyczy problemów niezwiązanych bezpośrednio z urodą i seksem.
Kariera ma przynieść wymierne zyski finansowe, liczy się
zadowolenie z własnych postaw, a sukces jest mierzalny osobistą
satysfakcją. Jeśli Cosmopolitan faktycznie proponuje technologie
„self”, nie jest to pełny projekt autokreacji.
B.S.
B.S.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz